Tajlandia i Kambodża

Kolejnej wyprawy nie planowałam w roku w którym byłam również w Indiach, ze względów zdroworozsądkowych, jakby się mogło wydawać, albo jakbym była szczególnie rozsądna. W końcu w marcu byłam w Indiach 🙂 Jednak temat tej podróży wracał przy wielu rozmowach i okazjach. Poczułam zew już nie do powstrzymania. No i po co limitować podróże…i się ograniczać, skoro ograniczenia to tylko stan umysłu, podobnie jak poniedziałek, albo piątek :). A przyciągnęła mnie Vipassana w klasztorze Buddystów w Tajlandii. I to był główny powód mojej podróży.

Mając jeszcze w sercu i w pamięci wspomnienia z Indii, na początku nie mogłam się oprzeć pokusie porównywania. Co jest bez sensu, bo chociaż to również Azja, to jakby porównywać np. Włochy i Polskę, bo przecież to też Europa. W każdym razie w Tajlandii mogłabym zamieszkać na dłużej (podobno o każdym miejscu tak mówię :). Ale w Tajlandii to tak na serio… 🙂 Jest ciepło, pięknie, korzystnie cenowo. Ludzie są bardzo serdeczni. Nie ma też jakiejś znaczącej przepaści kulturowej. Choć nie wiem, czy widziałam prawdziwą codzienną Tajlandię. Bo był to czas żałoby po śmierci Króla. I to miejsce było w tym czasie po prostu inne; spokojne, ciche, Na każdym kroku widać było żałobne symbole. Sporo osób ubierało się na czarno, nie było głośnej muzyki i innych wyeksponowanych uciech, z których Tajlandia słynie.

A poza tym coś się we mnie zmieniło po tej wyprawie. Zapewne jak zawsze.. ku lepszemu 🙂 Więcej szczegółów o Tajlandii i Kambodży w opisie do zdjęć, czyli klasycznie opowiem o podróży oczyma i poprzez obiektyw aparatu.

Miłej podróży :).  W obiektywie SERCA