Indie
Moje wrażenia utrwaliłam w odczuciach, które mam oraz w fotografiach, poprzez które opowiem o podróży. Tak ja widziałam Indie – najbardziej wyraziste miejsce, w którym dotychczas byłam. Kolorowe i egzotyczne, zaśmiecone i zatłoczone Głośne i pozornie chaotyczne, ale w środku tego chaosu wg mnie był sens i spokój. Wspaniała, wzbogacająca wyprawa, która dziś jest dla mnie jak sen. No może jak.. świadomy sen. Tym razem przed podrożą miałam sporo obaw. Żadne się nie sprawdziły, choć faktycznie Indie mogą budzić różnorodne i skrajne odczucia. Cudnie rozpoczynaliśmy i kończyliśmy dzień, praktykując jogę. Często na dachach hosteli, w słońcu i z niezwykłym widokiem, co dodatkowo wzbogacało praktykę. Jednocześnie ja w sobie najwięcej duchowości odkryłam w czasie podróży po najbardziej zatłoczonych miastach w Indiach, oglądając najbardziej odległe kulturowo zwyczaje.
Choć myślę, ze kilkuletnia praktyka jogi i nauka delektowania się życiem w całej okazałości przyniosła efekty w Indiach. Pozornie zwykłe przejście przez nieprzeciętnie zatłoczoną ulicę wymagało uważności, zdecydowania i bycia w danej chwili. Była to dla mnie jedna z najcenniejszych lekcji uważności. i fascynujące obrazy: krowy, samochody, riksze itd.. piesi (najniżej w hierarchii) poruszający się wg własnego uznania i jednocześnie sprawnie, płynnie, w ciągłym ruchu. Chcąc cieszyć się podróżą warunki sanitarne, hałas, zainteresowanie jakie budziliśmy … – mogłam jedynie zaakceptować. Sama siebie nie podejrzewałam, że mam tak mało potrzeb, oczekiwań i do szczęścia wystarczy mi radość i ciekawość z jaką budziłam się każdego dnia. To gdzie spałam i czy była ciepła czy zimna woda, było dla mnie mało istotne. Choć będąc w Indiach warto doceniać, że jest łóżko, w którym można się wyspać, woda do kąpieli i toaleta. Trudno jest obojętnie przechodzić obok biedy, bezdomnych, żebrzących o mleko matek, z dziećmi na rękach.
Ale… jakość życia w Indiach pozostawiłam bez oceny i porównania, gdyż europejski punkt widzenia nie jest dobrą perspektywą, wnosi jedynie niezrozumienie, frustrację i żal. Była to, więc również dla mnie cenna lekcja, żeby nie oceniać i akceptować życie takim jakie ono jest, z całym jego pięknem i brzydotą. Mam nadzieję, ze z tą umiejętność pozostanie ze mną dłużej, w codziennym moim życiu 🙂 Normą jest czekanie ok. 5 lub więcej godzin na pociąg. Standardem jest oczekiwanie na posiłek (pewne jest to, że będzie świeży) minimum godzinę. Jedyne co warto zrobić w tych sytuacjach .. to miło spędzić czas. I tak właśnie było. Indie mogą stanowić skuteczną terapię: naukę w praktyce uważności, spokoju i po prostu luzu, doświadczanie akceptacji z bardzo odmiennych zwyczajów, życia.
Zapraszam do niezwykłej podróży. W obiektywie SERCA!






